Nigdy w życiu nie wystawiłem negatywnej opinii w internecie (jestem z tego dumny) i teraz zastanawiam się co tu napisać o X1 30e, które użytkuje na przemian z żonką. 5 lat temu zdecydowałem się na zakup hybrydy plug-in (zawodowo "mocno wierzę w potęgę elektronów"). Z technicznego pkt. widzenia auto z takim napędem było idealne dla sposobu użytkowania - codzienne jazdy wokół komina, od czasu do czasu trasa, czerpanie radości z szybkiej dynamicznej jazdy. Po wielu testach wybór padł na BMW X1 25e wtedy jeszcze w wersji F48. Dlaczego BMW - były auta, które bardziej pasowały ale w salonie sprzedawca wystraszył się, że ma zdeterminowanego kupca na hybrydę plug-in (nic nie wiedział o samochodach tego typu) i udzielił takiego rabatu, że BMW było droższe jedynie od Kia a tańsze od np Peguota 3008, Toyoty Rav4 czy Outlandera. W ciągu trzech lat użytkowania i przejechaniu ok 40000 km samochód sprawował się rewelacyjnie, spełnił wszystkie pokładane w nim nadzieję, nigdy się nie zepsuł i dawał poczucie dobrze wydanych pieniędzy. Jedyne niepokojące pytanie, które nasuwało się podczas jazdy to: Jakim cudem najbardziej renomowany i doświadczony producent aut na świecie może wprowadzić w swoim produkcie rozwiązanie techniczne doprowadzające kierowców do szału - monostabilną kontekstową dźwignię przełącznika kierunkowskazów ? - chyba tylko dlatego, że kierowcy BMW nie używają kierunków przy zmianie pasa ruchu :). Po 3 latach naturalna stała się wymiana na nowy model X1 U11 30e. Salon stanął na wysokości zadania - wysoka cena odkupu, dobry rabat na auto nowe. Nowy model był o wiele lepszy od poprzednika - normalna manetka zmiany kierunków, znacząco większa moc (326KM - dla tych co lubią daje ogromną radość z jazdy), większy zasięg w trybie elektrycznym (76-88km), dużo ładniejszy (kwestia gustu) i wiele innych bajerów - po prostu auto jak z marzeń. Bajka szybko się skończyła - przynajmniej w przypadku mojego egzemplarza. Auto nie dojechało z salonu do domu !!! (komunikat o przegrzaniu skrzyni biegów), zdarzało się, że chciało zabić kierowcę (nie hamowało, potrafiło zblokować tylną oś, przejść w żeglowanie na łuku drogi przy dużych prędkościach), nie załączało monitora centralnego (nie zmienisz wtedy nawet temperatury nawiewu), potrafiło przejść w tryb żeglowania w najmniej spodziewanym momencie (doszedłem do wniosku, że zależy to chyba od koloru auta, które jedzie przed tobą :), system antyzderzeniowy potrafił bez powodu zablokować jazdę na środku parkingu (trzeba cierpliwie odczekać ok min. i można kontynuować manewr), samoczynnie przestawia podparcie lędźwiowe (włącza masaż na ok 1 min po opuszczeniu auta), losowo przestawia konfiguracje auta (automatyczne załączanie hamulca postojowego), nie załącza grzania foteli w trybie auto pomimo, że na synoptyce pokazuje, ze fotele grzeją, tylne zawieszenie stęka i jęczy przy zatrzymaniu, komfort zawieszenia porównać można do wozu drabiniastego (zaciskasz zęby jak przejeżdżasz przez hopka), agresywna jazda w ciasnych zakrętach to samobójstwo - wymaga ciągłego kontrowania toru jazdy ( przy tak twardym zawieszeniu, niskim środku ciężkości i 4x4 auto ma wybitny problem z utrzymaniem toru jazdy), dezaktywuje chłodzenie / grzanie kabiny, wyświetla komunikaty, ze jak się nie uruchomi to masz wezwać pomoc drogową, ładuję się i ma realny zasięg do 35km (przy +5°C), pęknięta przednia szyba bez odprysku itd. itp. Codzienne użytkowanie tego auta to ciągła irytacja. Co na to wszystko serwis - wyuczone formułki - przecież typowy klient nie ma zielnego pojęcia o samochodach a już na pewno nie potrafi nimi jeździć. Podczas 10 wizyt w serwisie na 20 tys km. (kilku wymian części, ciągłego wgrywania oprogramowania i nieustającej diagnostyki) usłyszałem już chyba wszystko - moje ulubione - "komputer powiedział nam, że z Pana autem jest wszystko ok." oraz na dzień dobry od przesympatycznej pani recepcjonistki "Proszę się nie martwić ja też mam BMW, które się ciągle psuje". W serwisie widoczne jest gołym okiem bardzo słabe przygotowanie merytoryczne obsługi do napraw tak mocno zaawansowanych technicznie pojazdów oraz całkowity brak wsparcia centrali/producenta dla trudnych niejednoznacznych przypadków. Jeśli twoja awaria zgadza się z procedurami to zostanie naprawiona, jeśli nie ma na nią procedury to nie ma awarii.
Podsumowując:
- Plug in to genialne rozwiązanie dla codziennych miejskich jazd. Mimo, że nie ma szansy zwrócić się z czysto ekonomicznego pkt widzenia (różnica w cenie do najmniejszej benzyny jest znaczna) to osobiście uważam, że warty jest każdej nadpłaconej złotówki.
- BMW X1 U11 to bardzo ładne i praktyczne auto, jedno z najciekawszych w swoim segmencie.
- Producent BMW 2 lata temu praktycznie wypadł z rynku chińskiego, mam wrażenie, że to nie był przypadek z takim stosunkiem ceny do jakości nie miał tam czego szukać tym bardziej, że potencjalny klient ma bardzo duże oczekiwania.
- Za rok pewnie znowu będę zmieniał auto na kolejną hybrydę plug in - na dzisiaj bardziej sensowne wydają się "Chinczyki" - w moim przypadku gorzej od BMW raczej nie będzie a cena 100 tys. mniej, gwarancja 7 lat, klientów dopieszczają - rozsądek podpowiada czemu nie spróbować?. Toyota, Honda czy też Hyundai również nie próżnują, Francuzi się budzą a BMW dalej zadufane w sobie.
- Mała dygresja dla zbulwersowanych powyższą uwagą. Na początku wieku wszyscy uważali, że Nokia 3010 jest najlepszym telefonem na świecie. Nokia była potęgą - najbardziej uznanym producentem telefonów i wydawało się pewne , że tak będzie zawsze. Coś jednak poszło nie tak i wystarczyło kilka lat aby Nokia przestała istnieć pomimo tego, że ciągle wiele osób uważa, że 3010 to najgenialniejszy telefon wszechczasów . Mam wrażenie, że z niemiecką motoryzacją a w szczególności z BMW dzieje się to samo. BMW powiela podobny schemat i jak nic się nie zmieni to skończy podobnie.