Własnie, żeby zapobiegać rozwoju grzybów na parowniku. Bez wyłączania parownika, po zgaszeniu silnika ten pozostaje mokry i ta wilgoc pozostaje tam przez długi czas, przez to mogą się tam rozwijać różne ustrojstwa, które z czasem zaczynają smierdzieć. Wyłączenie klimy powoduje, ze parownik osusza się i w ten sposób zapobiegamy grzybkom. W nowszych autach, gdzie klimatyzacja jest już sterowania bardziej "inteligentnie" nie ma konieczności wyłączać klimy, ba czesto ona sama sie uruchamia, gdy chociażby czujnik zaparowania wykryje zaparowaną szybę. Jedni problemy miec będa, inni nie, reguły nie ma. Jednak prawidła zalecaja wyłączanie klimy na parę min przed zgaszeniem auta. Kiedyś sie klimy nie miało w ogóle, potem jak miałem, to nie wyłączałem i problemów nie miałem. A teraz wolę wyłączyć klimę, nawet nie ze wzgledu na powyższe, a chociażby żeby oczyścic kabinę z suchego, sklimatyzowanego powietrza i zaciągnąć świeżego przed wyjściem z auta, zwłaszcza po jakiejś dłuższej jeździe 🙂