Odpowiem Ci z praktyki (mojej!, bo kazdy ma inna)
Teoretycznie - masz racje, fajnie jest moc jechac 600km bez przerwy 165km/h - ze jest wogole taka mozliwosc.
Mialem kiedys 5-er z 3 litrowym dieslem i fotelami komfortowymi i jak jechalem sam to potrafilem bez zatrzymywania jechac te ~4-5h z taka wysoka predkoscia (skupiajac sie niemilosiernie, masujac zdretwiale uda czy szczypiac sie po karku zeby nie tracic koncentracji podczas monotoni autostradowej) - mimo ze nie bylo to ergonomiczne to jechalem tak bo "nie chcialo mi sie" po prostu zatrzymywac, jechalem to jechalem (nie mam problemow z pecherzem)
Teraz moimi elektrykami jak jade autostrada 140 km/h to stop jest wymuszony ladowaniem co 200-250km (wymuszona fizycznie przerwa na 20-30min)
I nie sklamie jak Ci powiem, ze nigdy, przenigdy nie przyszlo mi na mysl ---> "ooo cholera, fajnie by bylo znowu jezdzic szybko dlugimi godzinami bez odpoczynku po autostradzie, wroce do diesla bo te postoje po 20-30 min kilka razy w roku na autostradzie sa nie do przezycia"
Dojezdzam obecnie duzo bardziej zrelaksowany na miejsce mimo ze komfort jazdy w TM3/TMY jest sporo gorszy niz w 5-er z komfortami, lepszym wyciszeniem i lepszym zawieszeniem.
Gdyby te wielogodzinne trasy i wysokie predkosci przelotowe byly takim strasznym priorytetem to mielibysmy nadal Passaty 2.0 TDI z 90l zbiornikami jako wzor do nasladowania.
Gdybym jezdzil tak kilka-kilkanascie razy miesiecznie to wolalbym diesla od elektryka bo zaoszczedzilbym sporo czasu, tu nie dyskutuje.
Natomiast w sytuacji gdy takie trasy robi sie raz na miesiac czy dwa to absurdem dla mnie byloby trzymanie diesla przez caly rok po to, zeby ominac przerwe pol godzinna na ladowanie.
Bo uzywanie elektryka na codzien w porownaniu do spaliny jest po prostu 10x bardziej przyjemne/latwe.
A te pol godziny na ladowanie oddasz z nawiazka na serwisie hamulcow, turbiny, wymiany swiec, jakiegos rozrzadu czy 10 innych rzeczy o ktorych sie nie musisz martwic w BEV.
PS. Cos czego mnostwo ludzi w tym watku czy ogolnie "w internecie" NIE ROZUMIE, ze kazda, ale to doslownie KAZDA osoba ktora kupila sobie elektryka - jezdzila wczesniej jednym, dwoma, dziesiecioma autami spalinowymi. I ma porownanie. I gruba wiekszosc nie chce wracac do ICE pomimo kompromisow BEV.
A w druga strone to tak nie dziala --> jest pierdylion ludzi ktorzy jezdza tylko ICE, w zyciu nie siedzieli w BEV albo siedzieli przez 20 min jazdy testowej --> i pluja i pluja jakie te elektryki sa beznadziejne, jakie nie do zycia etc etc.
A pozniej takie osoby nierzadko kupuja elektryka, zmienia im sie szybko nastawienie i musza stanac po drugiej stronie barykady bo na nich ludzie zaczynaja pluc --> mi sie czasami juz smiac chce jak tu Kriss czy Jacek musza sie tlumaczyc ze swojej "glupoty" czemu oni sie mecza z tymi elektrykami, a do tego jeszcze na boga sie w Tesle wladowali ^^