Bo było za nudno za kierownicą - mało angażująco, bez pazura, bez emocji. Mój problem z M60i polegał na braku synchro między moimi oczekiwaniami i wyobrażeniem o tym, jak jeździ rasowe auto z ponad 500-konnym V8, a tym co odczuwałem z fotela kierowcy (nota bene nieodżałowanego i fantastycznego w tym wydaniu M)
Było bardzo poprawnie, bardzo relaksująco, wygodnie, cicho i nienarzucająco (kto dzisiaj, zwłaszcza w większych miastach w Polsce, obejrzy się za X5 i powie “ale fura”?). Było tak, jak ma być w porządnym aucie dla rodziny, lub kogoś ceniącego przestrzeń, wygodę i dobrą widoczność, a jednocześnie chcącego samochodu, który świetnie się prowadzi (bo to akurat X5 ma!). Jednak ja chciałem znacznie więcej od samochodu z takim potencjałem. Wyobrażałem sobie “permanent attack mode” i bulgot V8, którym będę mógł poruszyć szybami w oknach sąsiadów przy cold starcie rano. Guzik z pętelką z tego było
W ogóle ideałem dla mnie jest auto, którym wozi się @_holek, czyli X5M, ale było horrendalnie nieatrakcyjne w leasingu (rata 2.5-3x taka jak za M60i przy tej samej wpłacie wstępnej i max RV — jako off-top dodam, że preferuję leasingi skonstruowane jak najem; dużo na początek, miniratka w środku i max możliwy balon na koniec), a za gotówkę X5M nie chciałem, bo to już totalna ekstrawagancja by była
Za to M3 elegancko wyszło w miniratce jeszcze mniejszej niż M60i, a przy tym dostarcza mi wszystkiego, co człowiek chciałby od samochodu z takim legacy. Jest sportowo, zadziornie, kupa frajdy. Brakuje masy luksusów z X5, co muszę po prostu przeboleć, choć wielu z tych ubytków totalnie nie pojmuję (ale to temat na inną rozmowę)
Po zmianie mam taki stan, w którym synchro oczekiwań z rzeczywistością jest znacznie lepsze niż poprzednio, a do tego M3 jest bodaj największym polem do popisu w świecie tuningu i modów (może Golf ma większy following w Europie, albo supra z JZ2) - więc jest potencjał na więcej (m.in. na wydech do wstrząsania szklankami u sąsiadów ?)