Przeróbka to zawsze przeróbka i tego bym unikał, więc zdecydowanie bym szedł w oryginał nawet kosztem dołożenia grosiwa i/lub odczekania chwili na dozbieranie do normalnego wozu. Bo tak to wydasz kilkadziesiąt tysięcy na niby lift i będziesz miał kupę niezgodną z numerem VIN. Coś niesprzedawalnego później - zwłaszcza w modelu M550i, na które i tak grono klientów jest ograniczone, a do tego bardzo wybredne i wymagające. A jak jeszcze coś pójdzie nie tak podczas przeróbek albo trafisz na partacza to koszt jeszcze się zwiększy do wartości trudnych do oszacowania, bo będziesz się bujał od elektryka do elektryka i od mechanika do mechanika. Radość z jazdy zupełnie wtedy zniknie. To nie jest wymiana żarówki. To są dość poważne ingerencje w elektrykę i osprzęt. Większość ludzi poprzestaje co najwyżej na wymianie tylnych lamp, a i to potem budzi kontrowersje, bo jak będziesz sprzedawał to Ci powiedzą, że lampy są wymienione, bo ktoś Ci wjechał w bagażnik i pewnie była szkoda całkowita, więc nara ziomuś. Dawno dawno temu, z 5 samochodów temu, postanowiłem zlikwidować odpryski na masce (na zderzaku też, ale tego nikt się nie czepiał). Lakiernik odkręcił maskę, polakierował, przykręcił. Niby nic szczególnego. Ile ja się nasłuchałem przy sprzedaży, że dlaczego maska była odkręcana i widać to po śrubach, że pewnie było czołowe zderzenie i szkoda całkowita i próbuję wcisnąć bubel 🤦♂️ I że powinienem znacznie obniżyć cenę, a najlepiej oddać za darmo. A Ty chcesz pół samochodu wymienić 🙂 Polecam to przemyśleć ze 14 razy.