Ja jeżdżę 550e oraz 340d. To drugie mam od 4 lat. W trójeczce jest nieco mocniejszy jak wiadomo silnik niż w najnowszym wypuście w piątce, ale summa summarum to pewnie porównywalne: zakładam że w trybie normalnym w 340d jest jak w sport w 540d. Przez te 4 lata większość przebiegu w mieście. Dopalanie na postoju włącza się pewnie częściej (ale bez przesady). Zwłaszcza jak się wywoła tryb sport plus, wtedy dość często po odcinku 20-30 km w mieście włącza się to dopalanie. I to jedyny efekt uboczny jeżdżenia dieslem przeważnie w mieście. Zatem bez przesady z obawami, że jak do miasta, to diesel jest zdyskwalifikowany. Uczciwie dodam, że coś się spier.. w ciagu tych 4 lat - jakiś przewód od AdBlue - ale wymienili na gwarancji.
550e ma inaczej zestawioną skrzynię biegów i pedał przyspieszenia. Jest to takie bardziej relaksujące. Nawet w najbardziej ofensywnym ustawieniu nie jest tak wyrywne jak 340d. Niby moment podobny, waga hmm, tu trochę ciężej po stronie piątki, ale wrażenie z trójeczki jest takie, że ten samochód wydaje się bardziej zrywny - mimo że to diesel! Pewnie na stoperze, jakby to pomierzyć, toby się to kłóciło z odczuciami. 100-200 na pewno piątka jest żwawsza, ale subiektywne odczucia tego nie potwierdzają. Moim zdaniem to zasługa skrzyni: w trójce zmienia ona biegi w trybach sportowych z wyraźnym klepnięciem a w piątce dużo płynniej. Pewnie w zamyśle panów inżynierów w tej piątce skoro nie ma znaczka M a klientela bardziej zorientowana na plusz, zatem program do skrzyni grzeczniejszy. Oczywiście czytaj to w perspektywie porównania silników a nie modeli, bo piątka najnowsza to transatlantyk a trójka to... trójka ?
Co do porównania samych silników: to w 550e jest aksamitnie, cichutko (na prądzie to już w ogóle). W dieslu w piątce jeździłem na testach 520d. Jest świetnie wyciszona i drgania silnika wogóle nie przenoszą się na nadwozie. Zatem 540d ze swoimi dobrymi osiągami rzeczywiście może w głowie namącić.
Co do spalania, to różnica na trasie 2-3 litrów na 100 km nie jest jakimś dramatem. Trójeczka na autostradzie pali 7-8 litrów (6 to przy bardzo grzecznej jeździe w Austrii...). W piątce przy tych samych prędkościach to tak bliżej 10. Przy super grzecznej jeździe: 8. Komputer pokazuje mi średnią od nowości 7,3l, ale to jest chyba liczone łącznie w prądem, czyli to jest statystyka do niczego.
Bardziej uciążliwa jest kwestia zasięgu i częstotliwości odwiedzania stacji paliw. Ale na trasie stawać do toaltey trzeba tak czy siak. A w mieście, jeżeli wyrobi się w sobie odruch ładowania (przy dostępie do infrastruktury), to nie będzie problemem. U mnie praktyczny zasięg przy aktualnych temperaturach to 65-70 km. Jak jest cieplej to tak bliżej 80 km. Zatem odpowiedz sobie na pytanie, czy to będzie wystarczające? I wtedy można tankować raz na miesiąc... Ładowanie trwa z walboxa nieco ponad 2 godziny. Zatem w przelocie (kręcąc się po mieście na przykład) nie za bardzo da się naładować. Czyli dom albo praca. Telefon też ładujesz raz dziennie pewnie.
W podsumowaniu: (1) bardzo duże przebiegi autostradowe : diesel, hybryda to fanaberia; (2) jazda więcej w mieście niż poza, dostęp do ładowania: hybryda, diesel to fanaberia; (3) miasto w większości, trudny dostęp do ładowania: X3 M50 :-))
Ja jestem z mojego wyboru mega zadowolony. Twierdzę, że cenowo BMW nie odleciało jak wiele innych marek. Stylistyka, no cóż, mi się podoba. Nie podobają mi się niektóre oszczędności (ale bez przesady), nie podobają mi się mega szerokie szczeliny pomiędzy blachami karoserii (jak w samochodach sprzed 20 lat, nikt na to nie zwraca uwagi a mnie o razi). Ale podoba mi się zawieszenie, cisza, stabilność prowadzenia, osiągi w mojej wersji. Nie rozumiem tej powszechnej krytyki: a to że bowers to już nie ten sam (bo nie kosztuje worka pieniędzy), że komforty nie są łamane, że nie ma paru udogodnień, które w praktyce były zamawiane przez promil klientów no i że to Toyota z wyglądu. Mogę zrozumieć stałych klientów BMW, którzy spodziewali się ewolucji w innym kierunku i są zawiedzeni. Ale nie rozumiem, dlaczego tak wielu ludzi wogóle, czuje się zobligowanych do wyrażania tej krytyki. Ale może o to chodziło? "Nie ważne co mówią, ważne, że po nazwisku". Chociaż ostatnio "odkryłem", że palmę pierwszeństwa odnośnie krytyki przejmuje, zdaje się, audi A5 - no panie, co to oni porobili z tego samochodu, toż tym nie da się jeździć i do tego wsiadać. Dymiąca kupa, panie.