W ciągu dwóch miesięcy zrobiłem na tych Pirelli prawie 8.000 km (w tym długa trasa na południe Francji). Cóż, zdecydowanie polecam te opony - w porównaniu z Bridgestone Alenza, które miałem fabrycznie, to jest zupełnie inna percepcja auta. Opony są niewiarygodnie ciche, jeśli asfalt jest gładki to nawet przy 150km/h właście ich nie słychać - przy okazji stwierdzam, że „najcichszy asfalt” mają… włoskie autostrady 🙂 (przynajmniej na trasie do południowej Francji). Dodatkowo przy żadnej prędkości nie pojawiają się rezonanse, buczenia, itp. (co niestety ma miejsce w zimowych Michelin). Opony są bardzo stabilne (w porównaniu z Bridgestone to niebo a ziemia), na suchym bardzo dobrze się prowadzą, trakcja również jest bardzo dobra. Na mokrym - jeszcze nie wiem, bo od dwóch miesięcy nie było deszczu… Tempo zużycia za wcześnie aby stwierdzić, ale po 8000 km nie widzę, żeby ich zauważalnie ubyło. I najlepsze na koniec - opony muszą mieć naprawdę bardzo małe opory (ale to w końcu wersja „E” modelu PZero), bo w warunkach jazdy autostradowej zasięg jest większy o jakieś 30 km. To jest coś co mnie bardzo zaskoczyło - jadąc tymi samymi trasami szybkiego ruchu (np. WAW-GDA czy WAW-WRO) u celu zostaje mi jakieś 7-8% baterii więcej 😮 Dodam, że powyższe dotyczy rozmiaru 21 cali i porównania z fabrycznymi Bridgestone, które w tym rozmiarze są tragiczne.