Sorki, nie było wcześniej czasu, a wiem że najbardziej irytujące są wątki, które nie kończą się puentą i rozwiązaniem, więc poczuwam się do tego, żeby temat zamknąć i wyjaśnić. Poddałem się osobiście, bo w drutach i na kostkach było cacy.
Postawiłem auto na diagnozę do specjalistów od klimy. Okazało się, że zarżnięty jest kompresor, zbieg okoliczności z innymi czynnościami pod maską. Po dobiciu czynnika do "pełna" nie ruszył, po upuszczeniu do połowy uruchomił się na chwilę, wyrzuciło błędy i się zatrzymał. Finalnie wyczyszczono układ, wymieniono osuszacz, chłodnice klimy, kompresor i coś tam jeszcze i mrozi aż miło.
Zapytacie skąd nagła awaria i powiązana też z innymi naprawami, otóż awaria jak się okazuje nie była wcale nagła. Sprężarka padała powoli, ale przez 6 lat użytkowania auta tego nie zauważyłem. Nie wiem jak w innych bawarach, ale pewnie tak jak w mojej, klima nie jest zero-jedynkowa (klika sprzęgło, przysiadają obroty itp. - z resztą przy 3 litrowym dieslu i tak bym nie zauważył tego efektu, ale tak miałem w pasacie 1.8benzyna), tylko kompresor zapięty sprzęgłem na kole pracuje zawsze jak jest włączone ac (czy to z ręki czy w trybie auto), ale jego wydajnością steruje zawór ciśnieniowy z płynną regulacją. Efekt jest taki, że nawet jak kompresor się kończy to zawór "nadrabia" otwarciem/zamknięciem, żeby w środku auta było przyjemnie. To mnie zmyliło i pewnie nie jednego z Was, bo przyznaję, nie serwisowałem klimy przez 6 lat, bo działała jak należy, wymieniałem tylko filtry kabinowe co pół roku i tyle. Od warsztatu usłyszałem, że w bawarach warto minimum raz na 2 lata podjechać "na maszynkę", wymienić czynnik i oczywiście też olej w kompresorze, a przy okazji dowiedzieć się o kondycji systemu w aucie. Zdziwiło mnie to, bo przecież w domu mam klime od 8 lat i nic nie robię z czynnikiem tylko oczyszczanie/odgrzybianie nawiewnika i chodzi, ale jednak w aucie są zupełnie inne warunki pracy całości układu i chociażby ilość połączeń elastycznych itp. ma wpływ na jego pracę, bo coś tam ucieka zarówno czynnika jak i oleju. U mnie było 420g czynnika przy tym jak padła, a oleju połowa tego co powinno być. Widziałem kompresor od środka i ciężko to nazwać zatarciem, był totalnie zdegradowany, ale pokazali mi na otarcie łez w gorszym stanie wręcz zespawane ;). Na parkingu pod warsztatem 90% aut oczekujących na naprawę (kolejka na 1,5 miesiąca w przód) to BMW, mercedes, audi. I jak to mechanik stwierdził, raczej w każdej skończy się zajrzeniem do kompresora, bo układy działają podobnie, w reszcie z kolejki z reguły dziura gdzieś w układzie.
Podsumowując, nawet jak działa, dobrze podjechać na serwis, wyjdzie duuuuużo taniej ?