W tym roku, w zeszłym zresztą też trójka spędziła urlop we Włoszech.
Plan obejmował tydzień na Wybrzeżu Amalfi, potem Toskania, na końcu Dolomity.
Niesamowite jak jeden kraj może się różnić w zależności od tego gdzie pojedziemy.
Południe to już niezły chaos, niezbyt czysto, ale za to piękne plaże, bez porównania do środkowej części Włoch, zarówno od strony Toskanii jak i Marche.
Cenowo też bardziej przystępnie.
Toskania to już poukładany, zadbany region. Widoki cudowne, wino pyszne, ale jedzenie mi we Włoszech bardzo smakuje, więc wszędzie jestem zadowolony.
Drogi pasują idealnie pod 911t, a nie pod zapakowane po dach ledwo jadące 318d 😉
Dolomity były przeznaczone na rowery. Tego regionu przedstawiać nie trzeba, jest tam pięknie bez względu na porę roku 😉
Z uwagi na fakt, że całość wyprawy była dość spora, a mnie się już coraz mniej chce jeździć powyżej 1000km na raz, więc z Krakowa zatrzymaliśmy się w Udine, miasto przy granicy z Austrią, następnie w Arezzo, ale że po drodze mamy Modene, Sant' Agatę i Imole to zahaczyliśmy jeszcze o te miasteczka 😉
W Toskanii warto zobaczyć Sienę, choć byliśmy tam tylko trzy dni, podobało mi się ogromnie.
W drodze na północ z powrotem temperatura zaczęła przeginać..
No i na koniec podsumowanie wyjazdu.
.😁