Trochę miałem przebojów z odmą, choć teoretycznie mógł być to też problem turbo, ale finalnie wnioski wskazują jednoznacznie, więc postanowiłem podzielić się doświadczeniami.
Więc od początku.
Kilka lat temu, przy okazji zmiany oleju zamówiłem wymianę odmy u mechanika - byłem przekonany, że jest z filterkiem i ten wypadałoby wymienić. Obajwów nie było, po prostu uznałem, że po tylu latach wypadałoby. Później była regeneracja turbo. Kilometry leciały, ponad 50 tysięcy, zmiany oleju co 15. Objaw tylko taki, że ciekło trochę między odmą a turbo, co parkowanie na noc to kilka kropel poleciąło.
W zimie półtorej roku temu zaczęła się dziwna akcja. Jednego dnia sprawdzam olej i jest ok, tydzień później wyskakuje komunikat o niskim stanie i dolewka ponad litr. Miesiąc spokój, i znowu to samo. Może ujemne temperatury coś dziwnei na odmę działały.
Poczytałem i założyłem już sam nową odmę Febi z filtrem filcowym.
Efekt - dalsze wciąganie oleju, ale akcja siorbania litra w tydzień już się nie powtórzyła. Do wymiany schodziło z max do min. Nadal kapało spod samochodu przez noc.
Kolejny filterek do wymiany zeszłego lata. Dalej to samo. a mechanik cały czas obserwował też wyciek oleju między odmą a turbo, uznał, że skoro odma spoko to, że najprawdopodobniej regenerwane turbo już się zmęczyło i wypadałoby się nim znowu zająć.
Ale póki jeszcze mogę coś posprawdzać to uznałem, że kupię odmę OEM bez filterka. Przy własnoręcznym montarzu widac, że konstrukcja niby podobna, ale trochę inna, bardziej przemyślana i lepiej wykonana, zazwyczaj w zamiennikach aż tak tego nie widać. No i w efekcie lekkie zdziwienie, bo od listopada poziom oleju praktycznie się nie zmienił. Z samochodu przestało lać olejem. Do lipca, kiedy podjadę na kolejny serwis olejowy jeszcze trochę czasu, ale wyglada na to, że problem został rozwiązany.