Czyli realnie masz ok 24kWh pobranego prądu. Jak już liczysz, to licz opierając się na faktach/wiarygodnych danych statystycznych. W Twoim przypadku koszty energii to grosze, ale my tu dyskutujemy o realiach polskich.
Jest, ale pod warunkiem że to nie są bardzo krótkie trasy oraz nie w zimie.
Nie, temperatury średnie w okolicach do +5 czy nawet +8 stopni, czyli kiedy dogrzewanie kabiny/baterie jest potrzebne trwa w Polsce 5-6 miesięcy. Sprawdzić możesz w danych statystycznych.
Dyskusja wyszła od danych które ktoś prezentuje. Moja średnia całoroczna to 25kWh
Średnia Kriss'a za 3 miesiące, to "Średnia w komputerze z 4000 km to 17 kWh. Wg statystyki z aplikacji pobrałem 870 kWh, co daje 21 kWh.". Założę się że średnia roczna też pójdzie mu w górę, bo do kwietnia będzie cały czas rosła. Jak widać po danych Kriss'a, rzeczywiste zużycie prądu, to 23.5% więcej niż pokazuje samochód, czyli to by potwierdzało teorię że straty po drodze + dogrzewanie auta nie wlicza się w to co samochód pokazuje.
Jeśli dyskutujemy o artykule gdzie są jakieś wyliczenia, to bądźmy precyzyjni i podawać trzeba realną liczbę, a nie jakieś wymysły kto co czuje. W Twoim przypadku wierzę że tak wychodzi, ale dyskutujemy o realiach polskich czy tych które mamy w UE. Cieszymy się bardzo że rząd norweski ma bardzo dużo środków i dofinansowuje zakup EV oraz pośrednio do prądu, natomiast to jest corner case i nie dotyczy wszystkich Polaków.
W Polsce ludzie płacą za prąd powyżej limitu 2MW/rok powyżej 1zł (z autem limit się raczej przekracza). Także mnie interesują (i o tym jest mowa w artykule) ceny w Polsce.
Czy jest tutaj ktoś kto mieszka w Polsce, nie ma FV i płaci łącznie z opłatami stałymi i dystrybucją, znacząco mniej niż 1zł?
Realne koszty EV w mieście, to:
16kWh z BC (20kWh brutto) dla tych wolno jeżdżących - 25kWh z BC (30kWh brutto) dla tych z mniej ekonomicznymi elektrykami, czyli przy dopłatach/tarczach, to realny koszt 20-30zł / 100km, czyli odpowiednik 3.3-5L/100km, co jest niezłym wynikiem, ale dalekim od 12-15zł. Nie biorę tutaj pod uwagę bardziej energożernych aut.
Realne koszty EV w trasie, to:
20kWh - 30kWh z licznika BC (23kWh - 35kWh brutto przyjmując tylko 15% strat na ładowarkach DC zgodnych z oficjalnymi testami). Średnia dobra cena w trasie to 2zł/kWh brutto, czyli realny koszt w trasie to 46zł-70zł/100km, czyli odpowiednik 7.6-11.6L/100km
Inne dany to są opowieści z mchu i paproci sprzedawane przy piwie na podstawie tego co się komuś wydaje, a nie uczciwie policzone.
Podsumowując: BEV wychodzą taniej zarówno w koszcie eksploatacji, jak i wieloletnim TCO, ale są ono w wielu artykułach / opowieściach przy piwie, mocno przejaskrawiana.
Może używasz jakiegoś skrótu myślowego, ale czego by nie używał samochód, to zgodnie z prawami fizyki, wymaga to dodatkowej energii. To dodatkowe zużycie energii jest wprost proporcjonalne do czasu trwania jazdy (więcej korków, świateł, tym dłużej kabinę trzeba grzać) oraz odwrotnie proporcjonalne do długości przejeżdżanych odcinków. Wszystkie oficjalne testy mówią że auto elektryczne w zimie zużywa ok 30% energii, więc tutaj nie ma przestrzeni na dyskusję z FAKTAMI.
W swoich 17tys km, zrobiłem 3tys tras oraz 14tys km odcinków 5-10km. Czyli 2000 razy wyjeżdżałem z garażu z zimną baterią i kabiną, z czego 1000 razy w temperaturach <5st kiedy zużycie rośnie nawet o 30%.
Moje auto robi te krótkie trasy 2-4 razy dziennie, czyli praktycznie idealnie wpisuję się w te statystyki GUS cytowane przez Ciebie kiedyś dla typowego Kowalskiego.
Z tymi 10 latami oszczędności to bym aż tak nie przesadzał, bo te oszczędności topnieją mocno w ostatnich latach i ratują je jedynie dużo bardziej rosnące ceny ICE niż BEV oraz miejmy nadzieję spadek cen BEV dzięki tańszym bateriom czy zamortyzowaniem się R&D na rozwój technologii elektrycznej poszczególnych firm.
Natomiast faktem jest że elektryki są coraz lepsze, infrastruktura w oczach się poprawia, także osób jak Słonik będzie zdecydowanie przybywać, bo raczej dla zdecydowanej większości z nas ekonomia zakupu (wieloletnie TCO) jest wiodącym czynnikiem zakupowym, nawet jak się sami przed sobą czy kolegom na forum nie umiemy do tego przyznać 🙂 Ja się przyznaje że to czynnik który wpływa na mnie.