Kolejny urlop i kolejny wyjazd za mną. Tym razem połączenie Włoch i Francji.
Chcieliśmy zobaczyć to czego nie zdążyliśmy w maju, czyli Portofino i Genuę, oraz San Remo, Saint Tropez, Monako, Cannes, Awinion i Carcassonne, z tych bardziej znanych.
Portofino magiczne i magicznie drogie, Genua mi nie siadła. Pewnie kwestia gustu.
Monako dla fana motoryzacji przyprawia o zawrót głowy ?
Oczywiście blichtr, czystość, bezpieczeństwo też robi wrażenie, chyba największe jak się wsiada do pociągu w Cannes i jakby przenosi w czasie wysiadając godzinę później w Monako.
Saint Tropez, Monako, czy Portofino to nie mój świat. Piękne, ale mnie taki styl chyba nie pasi, albo zwyczajnie za biedny jestem ?
W sumie Monako zaliczyliśmy dwa razy, bo z racji współdzielonej z moim synem pasji do F1 nie można było odpuścić sobie przejazdu trasą po której przebiega wyścig ?
Generalnie we Włoszech bardzo ułatwiał mi życie mój nieszczęsny spliter, szczególnie w parkingach podziemnych ?
We Francji zauważyłem inną kulturę na drogach. Włochy mają bliżej do partyzantki ? Franzuz znacznie szybciej wpuści z bocznej uliczki i jednocześnie znacznie szybciej z trąbi ? Włoch nie wpuści, prędzej po stopach przejedzie, ale można stanąć i zablokować drogę pytając o kierunek i nikt się nie piekli ?
We Francji miałem przyjemność bycia ściągniętym z autostrady przez radiowóz, którego nie zauważyłem w lusterku. Obyło się na reprymendzie ?
Urlop udany, temperatury znacznie przyjemniejsze niż rok temu kiedy często było 40 st+.
Lazurowe wybrzeże faktycznie robi robotę, zwłaszcza woda.
Wracając przez w sumie przypadek zawitaliśmy jeszcze na Redbull Ring ?
Trochę mnie zastanawiają przednie klocki, mam już 140 tys, a nadal heble z fabryki ?
Kilka zdjęć na dokładkę elaboratu ?