Co do jakości - dolna część deski (ta poniżej dekoru) to dramat. Dół tunelu środkowego również - w G30 był pokryty czymś miękkim, tu mamy chamski plastik, ale... jeden z kolegów wyżej napisał, że denerwuje go, że podczas cofania wyzwaniem jest włączenie ogrzewania kierownicy czy zmiana temperatury nawiewu. Nie traktuj tego jako przytyk, ale jak cofam autem, to jestem zajęty cofaniem, nie zmianą temperatury, utworu czy innych rzecz, bo przeważnie to cofanie trwa do minuty czasu (przy parkowaniu). No chyba, że ktoś trzaska kilometry na wstecznym, wtedy rozumiem. Z drugiej strony sterowanie głosowe działa rewelacyjnie, więc zamiast klikać, możesz kazać autu zrobić te wszystkie czynności za Ciebie. Jedyne, czego tak naprawdę szkoda mi w G60, to tego, że nie ma szyb akustycznych czy masażu w fotelach (to było takie moje małe marzenie, że jak będę kupował samochód z salonu, to go skonfiguruje i chciałbym coś takiego mieć). No i nie mam, ale da się żyć. Drugim poczuciem "straty" jest to, że w G60 siedzi się bardzo wysoko, dla mnie jak w Suvie. Już nie mam tego miłego uczucia, które towarzyszyło mi w F10 i G30, że auto jest bardzo komfortowe, ale jakbyś chciał się poczuć jak kierowca wyścigowy, to masz to na wyciągnięcie ręki. G60 to taka kanapa, ale wydaje mi się, że pod względem właściwości " komfortowych" bije G30 na głowę. Jeszcze nie sprzedałem G30 i jak raz w miesiącu do niego wsiądę to mam poczucie, że siedzę w 3er.
Ale jak już tak marudzimy na BMW to mogę Wam sprzedać ciekawostkę. Mam w firmie Forda transita (tego małego a la vw caddy) oraz BMW F21. Do przejechania się gdzieś na szybko 1er jest fajne, zwłaszcza jak chce się popałować, ale transit jest dużo wygodniejszym autem np. w trasę. Ustępuję 1er tylko wyciszeniem.