@adamjttk odpowiadając na Twój ironiczny tekst o posiadaniu szybszych aut mających <5sek do 100ki do codziennego użytku, jeszcze raz powiem że jest to czysta fanaberia. W moim przypadku to właśnie ta fanaberia była jeden z powodów zmiany R6 na V8, a nie z R6 diesla na R6 benzynę.
W moim przypadku zmieniłem R6 na V8 i przyspieszenie do 100km/h z 5,5sek do 4,3 sek. Odczułem tą zmianę na plus, ale głównie w trasie. W mieście mój styl jazdy jest praktycznie IDENTYCZNY, za to na trasie jest bardziej dynamiczny ale nadal dojeżdżam do punktu B w tym samym czasie 🙂 Abstrahując od głupoty wyścigów spod świateł w mieście, z dwojga złego przyspieszając na max w mieście, benzynowym jest dużo bezpieczniejsze niż elektrycznym, bo ludzie dookoła słyszą że jedzie wariat i trzeba bardziej uważać.
Pomijając że zmieniłem auto na nowsze, to wybierając V8 zyskałem na tej zmianie głównie dźwięk silnika i wydechu, które są dużo lepsze szczególnie że poprzedni R6 był dieslem oraz wyraźnie lepsze przyspieszenie w trasie, ale czas pokonywania tras się nie zmienił, więc to czysta fanaberia jest. W wakacje jeździłem dużo X5 i X6 40i i przyznam szczerze, że dynamika tych aut była wystarczająca i szczególnie 40i po upgrade do 374KM w facelift byłby dla mnie wystarczający jeśli chodzi o przyspieszenie. Zawieszenie oraz dźwięk silnika - tutaj miałbym największy niedosyt.
Kolejna zmiana, to X5 M50i na X5M. Czas 0-100kmh zmniejszył się tylko z 4,3sek do 3,8sek - to różnica, której absolutnie nie odczułem. Za to zyskałem dużo więcej niż przy poprzedniej zmianie auta. A zyskałem:
- duuużo lepsze i pewniejsze zawieszenie
- duuużo ładniejszy wygląd na zewnątrz (spojlery, felgi, kolory) oraz wewnątrz (zegary, kierownica i masa detali)
- duuużo lepszy dźwięk silnika oraz wydechu, które pomimo kastracji przez przepisy UE, brzmią dużo fajniej
- duużo lepsze hamulce i jeszcze parę innych rzeczy
- dużo dodatkowych opcji customizacji w infotainmencie
Ty nazwiesz to głupotą i marnowaniem pieniędzy, pomyłką zakupową itp, że kupując mocne auto bardzo rzadko zdarza się żebym jechał 200 lub więcej. Policzyłbym te sytuację na palcach jednej ręki. No może max 2 rąk 😉 Zazwyczaj na autostradach nie przekraczam 160-170, a w mieście nie ścigam się spod świateł. Raz się chyba zdarzyło że jakaś Tesla stanęła obok i ruszyłem bardzo dynamicznie. Tesla była z przodu i wiesz co poczułem wtedy? Nic 🙂 A właściwie to radość, że prawdopodobnie dostarczyłem fanowi Tesli satysfakcji wymieszaną z głupotą ścigania się w mieście 🙂
Zmiana czasów do 100ki nie była nawet najmniejszym celem zmiany. Aktualnie w X5 V8 pomimo 3.8sek mam minimalnie mniej odczuwalne doznania z przyspieszenia niż w kultowym dla mnie E90 335i ktory miał 5,5sek do 100ki, ale za to ten przewiezie mnie bezpieczniej, ciszej, zabierze więcej bagażu rodziny.
Inny przykład - mam znajomego, który ma kilka 911, w tym wersje Turbo, zwykła Carrera, GT3. Mówi że mając GT3 ma gorszy czas 0-100, ale wykręci na torze lepszy czas niż w wersji Turbo.
Jeszcze inny przykład - mam innego znajomego który ma Teslę 3 LR. Nie musi sobie samochodami nic udowadniać. Gdy kupował 3 lata temu mówiłem żeby rozważył Performance, aby potem nie żałował. Ma 3 lata i nie żałuje, że kupił LR. Upgrade'u przyspieszenia do 4.0sek też nie kupił, bo mówi że 4.4sek jest dla niego całkowicie wystarczające. Jeździ dynamicznie, mógłby kupić Plaid, który mu się podoba, ale woli kasę przeznaczyć na inne wydatki. Żeby nie było, jeździ sporo i dynamicznie (ale dynamicznie tylko w mieście ;)). Ma zdrowe podejście, widzi dużo wad Tesli, sam się z nich śmieje i na nie narzeka, ale lubi Teslę i pewnie jak będzie zmieniał samochód to na Teslę. w aucie najbardziej przeszkadza mu że jest głośne (nie że ma za mało do 100ki).
Ja rozumiem strategię Tesli w udostępnianiu dla samochodów bardzo krótkich czasów 0-100 w elektrykach, bo na tym zbudowali dużą część swojego marketingu i bezdyskusyjnie w kwestii przyspieszenia jest to przewaga napędu EV, który pozwala uzyskać takie przyspieszenie a przy tym być oszczędny, szczególnie w mieście.
Natomiast nie rozumiem niektórych fanbojów udowadniających wyższość tego napędu nad spalinowymi i rzucającymi hasłami o śmietnikach historii. Ja rozumiem, że człowiek który jest fanem motoryzacji powie - kupiłem Ferrari, Lambo i Macarena nie dlatego że ich potrzebuję, tylko dlatego że mogą. Ok, ktoś powie że to leczenie jakichś kompleksów czy coś, może w niektórych przypadkach może mieć rację albo nie. Jednak większość z tych ludzi nie biega po forach Fiata, Forda i nie śmieje że ich auta to zawalidrogi i nadają się na śmietnik historii bo mają R3 a nie V12. Zupełnie inaczej patrzę na niektórych fanów, którzy mówią - dołożyłem 20tys do Performance żeby mieć tak szybkie auto jak Ferrari, "bo mogą" sobie na to pozwolić, albo płacą 10tys żeby mieć 4.0s do 100ki, a potem rzucają epitetami na forach innych marek i wypominając innym różne metki... Takie podejście to dla mnie zwykłe januszowanie i odwracanie kota ogonem albo jeszcze inne sformułowania przychodzą mi do głowy, które Słonik tutaj czasem używał w wypowiedziach 🙂