Wrześniowa dogrywka wakacji zaliczona - zdecydowaliśmy się drugi raz w tym roku odwiedzić Brelę i to był bardzo dobry wybór, pogoda bowiem nadal typowo wakacyjna a ludzi zdecydowanie mniej, przez co sam odpoczynek czy wieczorne spacery (wrześniowe zachody słońca 🥰 ) zdecydowanie przyjemniejsze niż w sezonie 👌 W drodze powrotnej zaliczyliśmy jeszcze Jeziora Plitvickie (korzystając z pogody z mniejszego - choć niekoniecznie małego - obłożenia niż w sezonie 😉 ) oraz nocleg w Zagrzebiu z wieczornym zwiedzaniem. Trasa tym razem przebiegała inaczej niż w sezonie, postanowiłem bowiem jechać przez Czechy korzystając z tańszej winiety dla PHEV - dodatkowo w Słowenii również zdecydowałem się na przejazd autostradą. W obu kierunkach autem startowałem z naładowanej w prawie do pełna baterii co pozwoliło w drodze na miejsce pokonać na samym prądzie pierwsze ~50 kilometrów. Spalanie - jak dla mnie bajka! Zresztą:
W drodze do (jakieś 220 kilometrów pokonane drogami krajowymi, reszta autostrady - z prędkościami +/- dopuszczalnymi):
W drodze z (dwudniowa trasa bo w dzień pierwszy przejazd do Plitvic a następnie do Zagrzebia, na drugi dzień powrót do domu, jakieś 350 kilometrów poza autostradami + trochę jazdy po Zagrzebiu):
Jako ciekawostka trasa z Breli do Plitvic - 80 kilometrów drogami lokalnymi, reszta autostradą, bez zamulania:
Oraz wyliczone tankowanie z baku z odcinka 550 kilometrów (w tym właśnie trasa do Plitivic, w tym 1x naładowana do pełna bateria):
Spalanie z całego wyjazdu (a więc z kręceniem się na miejscu) liczone z dystrybutorów - 6,45l.
To tyle nudzenia o spalaniu, teraz trochę przyjemniejszych kwestii a więc mały foto-spam - głównie widokówki, bo zdjęcie auta z wyjazdu mam jedno i to przypadkowe, żeby nie było pusto dorzucam drugie po umyciu auta po powrocie 🤣
No i obiecane widoczki 😎