Dopiero co kupiłem moje BMW, wyremontowałem co trzeba, zalałem do pełna najdroższym Shellem i jeździłem nim do momentu zapalenia się lampki rezerwy. 95% trasa, 5% miasto, w sumie 911km (trochę powyżej 6l/100km). Z wyłączoną klimatyzacją, pogoda wiosenna. Przy czym jeździłem bardzo bardzo spokojnie, bo pasażerka była dość przeczulona na punkcie szybkiej jazdy i przyspieszeń. Z tego co poprzedni właściciel mówił ten silnik jest bardzo czuły na to jak się trzyma gaz - czasem opłaca się trochę przycisnąć, odpuścić i silnik pracuje o wiele lepiej.