Twierdzisz, że samochód został pieczołowicie skonfigurowany przez szanowną małżonkę. Głowe dałbym sobie uciąć, że w tym samym ekspozycyjnym modelu siedziałem w okolicach lipca 2011 w katowickiej Bawarii... Dokładnie ten sam silnik, identyczne wnętrze, kolor nadwozia i obręcze. Jak to w końcu było z tym konfigurowaniem? :) PS Przepiękne auto, a wnętrze (przynajmniej w salonie) miało cudowny zapach. To pewnie te merinosy ;) Gratuluję i bezproblemowej eksploatacji życzę.