Witam, wieczorem zgasilem auto (wszystko bylo bylo ok, wczesniej zero problemow z akumulatorem, brak komunikatow), rano chcialem jechac do pracy, otwieram, start, lampy pary razy mrugnely, rozrusznik ani pol obrotu i z sekundy na sekunde coraz mniej pradu na desce (kwestia nocy okolo 12 godzin) Po wyjsciu z samochodu nawet z pilota nie moglem juz go zamknac. Mozliwe jest zeby dzien wczesniej cos zostawic wlaczone? Na obecna chwile, zero pradu w aucie, kompletnie nic. Mozna sprobowac odpalac na kable?