Tak czytam sobie ten wątek i widzę że,mmw nie do końca chyba zrozumiałeś to co napisał Klucha01.Wydaje mi się, że Klucha01 dobrze rozumie co znaczy sprzedaż na raty, natomiast ty nie do końca znasz ekonomiczne warunki takiej sprzedaży (nie piszę tu o prowizjach itd tylko o samym "układzie" rynkowym takiej sprzedaży) W jego wypowiedzi nie znalazłem informacji jakoby jakaś firma sprzedawała swój towar na raty. Wręcz przeciwnie jest informacja, że każda firma sprzedaje za gotówkę, co jest i z logistycznego i finansowego punktu widzenia jak najbardziej normalne. Większość firm (nie piszę tu o obrocie producent-hurtownia, producent-sieć) nie miała by możliwości na kredytowanie (zarówno pod względem instrumentów finansowych, logistycznych jak i zgodności z przepisami prawa względem US) odbiorcy detalicznego i obojętnie czy będą to przysłowiowe zapałki czy samochód, czy mieszkanie.Wiadomo, że wszystko w tym zakresie odbywa się przez bank. Dlatego wpis, że sprzedawca i tak sprzedaje fizycznie za gotówkę jest uważam, merytorycznie jak najbardziej poprawny. To czy gotówka pochodzi od kupującego czy od banku to sprawa drugorzędowa. Co więcej JA przynajmniej z tego wpisu zrozumiałem, że jest to potwierdzenie wypowiedzi wcześniej napisanych czyli im mniej pośredników tym niższe koszty z czym sie zgadzam, a ponadto przy odrobinie własnego zaangażowania można poszukać samochodu nie w komisie tylko od całkowicie prywatnego sprzedającego (warunek samochód jest fizycznie w Polsce, w przypadku samochodu kupowanego powiedzmy w Niemczech musimy przy braku własnych środków iść do banku po "zwykły" kredyt gotówkowy) i przeprowadzić cała operację "prywatnie". Troszkę trudniej (trzeba się nabiegać), ale też w sumie do załatwienia i mimo wszystko pomimo, ilości samochodów dostępnych na rynku też nieraz jest operacją opłacalną. Co więcej jest jeszcze jedna opcja znalezienie samochodu prywatnie i jeżeli chcemy uniknąć całej zabawy z bankami to możemy go wstawić do komisu i kupić już "niby" z komisu, gdzie za pośrednictwem komisu (obojętnie czy komis ma umowę z bankiem czy jakąś agencją) kupujemy auto w kredycie. Oczywiście coś za coś i to coś to sa właśnie proziwicje za sprzedaż samochodu przez komis i prowizje jaką oni zarabiają na udzielonym kredycie. Nie wiem jak obecnie, bo ostatni samochód przez komis sprzedawałem dosyć dawno, ale oprę się na tym przykładzie i komis ściągnął sobie za pośredniczenie w sprzedaży 15% wartości samochodu. Dalej mam znajomego który bawi się w pośrednictwo kredytowe (nie jest właścicielem, ale jest w kadrze kierowniczej i jego zadaniem jest negocjowanie umów z bankami dla firmy) Rozmawialiśmy na ten temat i oczywiście nie piszę tu o kredytach hipotecznych, raz że odbiega to całkowicie od tematy, a dwa są tam zupełne inne odrębne zasady ich rozliczania. Ale napiszę o takich "normalnych" kredytach na samochód powiedzmy. W zależności od banku firma taka od zrealizowanej umowy kredytowej dostają od 5 do 10%. Oczywistym jest chyba, że bank nie płaci z własnych środków tylko wszystko to ma utopione w kredycie i finalnie płaci za to klient. Wystarczy poszukać i udać się do banku gdzie znajdziemy niższe koszty, co wbrew pozorom jest łatwe-warunek trafiamy do banku lub jego faktycznego oddziału a nie firmy bawiącej się (pozwolicie, że użyję spolszczenia) franczyzą. Teraz proste obliczenie Przyjmujemy samochód fizycznie w komisie kosztujący 10000zł i zakładamy teoretycznie kredytowanie 100% Aby go dostać w kredycie będziemy musieli wnieść opłaty od kredytu powiedzmy wersję środkową czyli 7,5% czyli mamy bez bez odsetek i opłat "wciśniętych w kredyt" samochód za 10000zł. Celowo pisze o sytuacji gdy opłatę wstępną mamy fizycznie do zapłacenia, bo są sytuację,m że jest to tez wciśnięte częściowo przynajmniej w raty. Czyli wracając do matematyki 750zł "opłaty kredytowej wstępnej" Do tego weźmy przyjmijmy te dane które ja posiadałem odnośnie prowizji komisu (nie wiem jaki jest to realny poziom dzisiaj, podkreślam to bo jest to istotny koszt) czyli wychodzi tu 1500zł, czyli biorąc to pod uwagę za 10000zł w komisie kupujemy samochód za który właściciel dostanie 8500. Dlatego uważam, że to co napisała Klucha01 ma sena. Docierając do fizycznego właściciela mamy raz przy odrobinie własnej inicjatywy możliwość ucieczki z prowizji-będzie ale jak dobrze poszukać to niższa i dwa uciekamy z prowizji komisu. Jak myślisz dlaczego w komisach wszystkie "blachy" są zakryte-robią tak dlatego abyś nie mógł spisać numerów i przy odrobienie znajomości dotrzeć do sprzedającego. Średnio uważam, pomijając oczywiście odsetki i koszty "stałe" banku to na samochodzie komisowym, a kupionym od prywatnej osoby tracimy około 17-20%. Czysta matematyka. I wydaje mi się, że swoim opisem trafiłem chyba w sedno tego co chciała przekazać Klucha01 :) .