Chciałbym wrócić do mojego tematu i napisać krótkie podsumowanie, bo może komuś w przyszłości oszczędzi to sporo czasu i pieniędzy.
Dla pełnego kontekstu:
auto jest całkowicie bez ekologii (NOx, EGR itd.) i jeździ w tej konfiguracji od ok. 40 tys. km.
Do tej pory silnik pracował normalnie, bez żadnych objawów gaśnięcia czy niestabilnych obrotów, więc w moim przypadku punktem odniesienia nie jest seria z pełną ekologią, tylko już zmodyfikowana konfiguracja.
Przez kilka dni walczyłem z problemem gaśnięcia silnika przy wrzucaniu luzu (szczególnie po jeździe powyżej 30 km/h), różnymi dziwnymi adaptacjami i niestabilnym zachowaniem na zimno.
W międzyczasie pojawiła się diagnoza sugerująca m.in. problem z układem NOx – co przy takich objawach jest logiczne i często spotykane w N43.
Finalnie rozwiązanie było dużo bardziej prozaiczne:
nieszczelny dolot tuż za przepływomierzem.
Obejma praktycznie spadła, a rura była nieszczelna na całym obwodzie – po lekkim pociągnięciu po prostu wyszła z mufy. Czyli silnik dostawał lewe powietrze, którego ECU nie było w stanie prawidłowo skorygować, szczególnie przy przejściu z obciążenia na luz.
Do tego dochodził słaby / niedoładowany akumulator (krótkie trasy zimą), co dodatkowo pogarszało adaptacje i zachowanie silnika.
Po uszczelnieniu dolotu i ogarnięciu zasilania:
• silnik przestał gasnąć
• obroty stabilne
• brak dziwnych reakcji przy wrzucaniu luzu
• brak „losowych” zachowań
Piszę to bez żadnych pretensji do kogokolwiek – diagnostyka N43 jest naprawdę trudna i te silniki potrafią bardzo mylić objawami.
Ale z perspektywy czasu jedna rada dla każdego, kto trafi na podobny temat:
ZANIM zacznie się myśleć o NOx, emulatorach, mapach i drogich częściach –
sprawdzić dokładnie:
• cały dolot od MAF do przepustnicy (fizycznie, ręką, nie tylko „na oko”)
• akumulator (realny stan, nie tylko napięcie na postoju)
• masy i klemy
Na marginesie:
za około miesiąc planuję zdjęcie miski olejowej i wrzucę zdjęcia wnętrza silnika (panewki, nagary itd.), żeby pokazać realny stan jednostki po dłuższej jeździe bez ekologii. Może to będzie też ciekawy materiał poglądowy dla osób, które zastanawiają się, czy takie rozwiązania rzeczywiście „zabijają silnik”, czy raczej wszystko zależy od stanu mechanicznego i serwisu.
U mnie problem wyglądał na „gruby”, a przyczyna była czysto mechaniczna.
Może komuś to oszczędzi kilku dni szukania i kilku tysięcy złotych.