Witam Przedwczoraj wybrałem się na stacje w celu zatankowania, wszystko git stanąłem na parkingu z włączonym silnikiem. Silnik zaczął tak jakby „mruczeć”(tak jak kotki mruczą) i od wtedy już lipa. Samochód zgasł i nie szło go odpalić. Na następny dzień posprawdzałem czy pompka działa, bezpieczniki, przekaźniki No i wszystko było git. Spróbowałem odpalić No i odpalił. Pojechałem się przejechać jednakże silnik dalej „mruczał”. Odstawiłem go, i gdy wieczorem chciałem jechac do sklepu już kaplica, znów nie odpalił. Wie ktoś co może być przyczyna?