Cześć.
Posiadam BMW e60 M57N z 2008 roku LCI. Miałem problem z dymem i telepaniem silnika przy temperaturach bliższych 0 a teraz zimą minusowych. Przy -15 było już nie tyle ciężko odpalić co po odpaleniu trzepało silnikiem tak jakby miał wypaść i dymił na pół parkingu także postanowiłem odstawić auto na wymiane świec żarowych, sterownika itp. Mechanik po tygodniu stania auta na mrozie wymienił tylko świece żarowe 6x beru bo stwierdził że sterownik jest okej a gdy odbierałem auto jakoś dalej było czuć że te nowe świece nic nie dały ale myślałem że to przez to że stał na mrozie pare dni zanim go odebrałem. Auto miało wrócić po świętach na wymiane wahacza z przodu a przy wolnym okresie świątecznym auto po odbiorze stało na podwórku. Chcąc odpalić żeby zajechać do warsztatu auto kręciło kręciło i nie dało rady złapać (w menu sprawdziłem pokazywało 11.9v) dopiero za trzecim razem się udało i załapał i znowu zaczął telepać jak głupi - mechanik powiedział że świece nowe, sterownik sprawny? to może akumulator zdechł po tym mrozie. Wymieniłem akumulator na nowy AGM (95ah 850a taki jak poprzedni) z zarejestrowaniem go bo był wstawiony od 10 lat AGM w samochodzie. Nadal odpalał z trzepaniem silnika i dymem więc pomyślałem że kupie regenerowany sterownik z uwagi na brak czasu wysłania swojego (po zmierzeniu sterownika multimetrem wyszło że 5 i 6 cylinder nie działał) więc na już kupilem regenerowany i go zamontowałem - problem jak ręką odjął auto pali równo bez dymu bez trzepania silnikiem i innymi drgawkami. Ale po kupnie akumulatora i odpalaniem auta coś mnie wzięło na sprawdzanie voltów w samochodzie w menu i na aplikacji OBD bo chcialem zobaczyc jak na mrozach sie nówka sztuka zachowa a tu zonk i po dwóch dniach jazdy patrze a tam przy wejściu do samochodu 11,8-11,9v pokazuje auto pali od razu nie ma żadnych błędów, nie ma kontrolek, nie ma niczego a przy odpalaniu spadnie na 9.5v, ładowanie po odpaleniu i na trasie 13,8v - 14,4v coś takiego - alternator nowy roczny. Nigdy nie miałem problemów ani błędów od 6 lat użytkowania tego auta. Po przejechaniu 30km do pracy pokazuje po zgaszeniu 12.3v-12.4v ale bardzo bardzo szybko leci voltarz w dół po dosłownie 2-3minutach do 11.8v-12.0v i tak po prostu stoi nie spada niżej. Po nocy na mrozie -15 do -18 nadal ma 11.8v-12v nic niżej nie spada... Zero kontrolek akumulatora, błędów, kontrolek na desce, dziwnych zachowań w samochodzie, światła nie gasna nie migaja nic sie nie dzieje. Znowu odpale jade mam ładowanie w normie dojade do pracy spadnie szybko na 12v i tak w kółko. Nie wiem czy było tak z poprzednim akumulatorem bo jakoś nie sprawdzałem nagminnie voltarzu bo auto działało bez zarzutów.
Ma ktoś jakiś pomysł o co chodzi? Na starym akumulatorze jest to samo jak założyłem do testów tylko na starym spada do 11.5v pali ciut ciutkę gorzej ale jeszcze bez przyczepienia się. Z góry dzieki za pomoc w rozwiązaniu zagadki.