Wydaje mi sie ze to jest tylko wierzcholek gory lodowej. Wyglada na to, ze wszyscy producenci zaczeli nas w pewnym momencie oszukiwac, zeby sprzedac jak najwiecej swoich wyrobow. Zaczelo sie od Kia i pseudo 7-letniej gwarancji, teraz przyszla kolej na smierdzace diesel'e. Moim zdaniem przyszlosc lezy w hybrydach benzynowych/gazowych. Juz Jeremy Clarkson w jednym z ostatnich Top Gear nie mogl sie zdecydowac czy po przejechaniu ponad 500km, wracac do domu nowym M4 czy I8. Zgadnijcie co wybral?