To dosyć oczywiste, błąd i to z głupoty po mojej stronie. Ale szukam jeszcze jakiejś innej przyczyny technicznej, bo ni z tego ni z owego zaczęło nami rzucać jakby samochód zgłupiał, zakręt był lekki (wisłostrada warszawa) poza tym spodziewałem się wyjścia z poślizgu w prosty sposób a kompletnie nie dałem rady zapanować nad samochodem, chyba zgubił mnie jednak tylny napęd (mój pierwszy, choć już nim troszkę ćwiczyłem), na szczęście wszystkie 3 pasy były akurat wolne i nikogo nie zmietliśmy ze sobą.